Header photo

2019-06-20

Lekarz lekarzowi nierówny.

    Nie wiem dlaczego, ale niektórzy lekarze zapominają, że w pewnych momentach życia są dla nas wyrocznią, jedynym człowiekiem który może nam dać lub zabrać chęci do walki o zdrowie i życie. My naprawdę liczymy się z Waszym zdaniem. Nie umniejszajcie naszego bólu, strachu, bezradności. Przychodzimy do Was po pomoc pełni wiary i nadziei. Wierzymy Wam. Nie pozwólcie abyśmy tą wiarę jaką w Was pokładamy, tą nadzieję, żebyśmy ją utracili.

 

 

    Zawód lekarza kojarzy nam się z misją, człowiekiem z doświadczeniem niosącym ludziom pomoc w czasie choroby. Lekarz to człowiek posiadający duże uznanie w społeczeństwie. Rola lekarza i znaczenie samego słowa różnią się na świecie, jak i stopnie specjalizacji i inne kwalifikacje. Wspólnym elementem jest etyka zawodowa, która wymaga w szczególności od lekarzy rozważenia, współczucia i życzliwości dla swoich pacjentów. Lekarz przed rozpoczęciem praktyki w zawodzie składa Przyrzeczenie lekarskie, które co prawda często jest mylona z przysięgą Hipokratesa, ale w swej treści posiada „wytyczne” dla przyszłego lekarza, a brzmi ona tak:

„ Przyjmuję z szacunkiem i wdzięcznością dla moich Mistrzów nadany mi tytuł lekarza i w pełni świadomy związanych z nim obowiązków przyrzekam:

  • obowiązki te sumiennie spełniać;
  • służyć życiu i zdrowiu ludzkiemu;
  • według najlepszej mej wiedzy przeciwdziałać cierpieniu i zapobiegać chorobom, a chorym nieść pomoc bez żadnych różnic, takich jak: rasa, religia, narodowość, poglądy polityczne, stan majątkowy i inne, mając na celu wyłącznie ich dobro i okazując im należny szacunek;
  • nie nadużywać ich zaufania i dochować tajemnicy lekarskiej nawet po śmierci chorego;
  • strzec godności stanu lekarskiego i niczym jej nie splamić, a do kolegów lekarzy odnosić się z należną im życzliwością, nie podważając zaufania do nich, jednak postępując bezstronnie i mając na względzie dobro chorych;
  • stale poszerzać swą wiedzę lekarską i podawać do wiadomości świata lekarskiego wszystko to, co uda mi się wynaleźć i udoskonalić.

Przyrzekam to uroczyście!”

 

    Wszystko brzmi pięknie, ale … No właśnie istnieją pewne „ale”.  Nie każdy lekarz stosuje się do powyższej przysięgi, niestety każdy z nas pacjentów spotkał kiedyś takiego lekarza lub lekarzy.

 

    Przychodząc do lekarza jesteśmy niczym bezbronne dzieci, które potrzebują pomocy, wsparcia, rady. Człowiek w białym kitlu i z napisem na drzwiach „Lekarz” ma być dla nas tym, który pomoże, zrozumie. Tylko czasem bywa tak, że ten człowiek po drugiej stronie biurka jest zimnym, oschłym biurokratą, który zajęty jest wklepywaniem w komputer danych i nawet jak z nami rozmawia, są to rzucane pytania, a wzrok cały czas skupiony na monitorze. I czasem mamy ochotę powiedzieć „Halo, tu jestem, proszę, poświęć mi chociaż chwilę, spójrz na mnie. ” Ale milczymy. Ja rozumiem, że procedury wymagają wklepania danych, wpisania historii choroby itp. rzeczy, ale czasem spójrzcie na nas. My tego naprawdę potrzebujemy.

   

    Są też lekarze, którzy zamiast pomóc, wesprzeć chorego, potrafią wpędzić w depresję, niską samoocenę, co czasem powoduje, że pacjent zaczyna unikać lekarzy. Znam historię kobiety, która borykała się bardzo często z grzybica sromu. Przynajmniej takie diagnozy stawiali lekarze ginekolodzy. Dostawała leki na grzybice i swędzenie, pieczenie znikały. Niestety na krótko, bo po około miesiącu, dwóch znów odwiedzała lekarza i znów to samo. Dbała o higienę, aż do przesady, by mieć pewność, że nic nie robi takiego, by znowu odwiedzić gabinet ginekologiczny z tą samą,, męczącą grzybicą, by znowu nie zobaczyć tego spojrzenia pełnego dezaprobaty. Po kilku takich wizytach przyszła już nie tylko z grzybicą, ale z czyrakiem na łechtaczce i z bólem. Potwornym bólem. Lekarz stwierdził, że zupełnie nie dba o higienę i dlatego robią się takie rzeczy. Usunął czyraka ale i spowodował tymi słowami i swoim przykrym zachowaniem, że ta kobieta przestała przychodzić do lekarza. Kiedy znowu zrobił jej się czyrak na sromie, kiedy nie mogła już oddawać moczu, chodzić i czuła się coraz gorzej postanowiła, że sama „wyciśnie” to świństwo. I zrobiła to. Nawet nie wiecie jak przydatny jest pasek rzemienny do spodni. Możecie sobie jedynie wyobrazić jaki to był ból. Po pewnym czasie została zmuszona by iść do szpitala. Potem trafiła, na swoje szczęście, do lekarza, który traktuje pacjentki z szacunkiem, a dodatkowo cały czas poszerza swoją wiedzę. Okazało się, że to co ją męczyło to nie grzybica tylko nowotwór sromu i że gdyby wcześniej była dobrze zdiagnozowana, nie było by potrzeby zrobienia operacji okaleczającej. Gdyby lekarz był przede wszystkim człowiekiem i posiadał choć trochę empatii, to ta kobieta nie omijałaby prawie rok lekarzy, tylko szukała by pomocy, nie brała by garściami leków przeciwbólowych. Fakt, miała mimo wszystko dużo szczęścia, że trafiła do jednych z najlepszych rąk w Polsce i dzisiaj może w miarę normalnie funkcjonować i żyć.

   

    Ale ile z nas nie ma takiego szczęścia? Przecież każdej z nas należy się dobra opieka, wsparcie, SZACUNEK.  

Autor artykułu
Beata Izabela Pilarek

Beata Izabela Pilarek

Właścicielka i Redaktor Naczelna portalu jesteskobieta.pl

Beata Izabela Pilarek- Właścicielka i Redaktor Naczelna “Jesteś Kobietą.pl”, socjolog, mówca motywacyjny, ukończyła kurs Racjonalnej Terapii Zachowania, ale przede wszystkim kobieta, która “na własnej skórze” przekonała się jak trudno rozmawiać, znaleźć informacje na... czytaj więcej >

Inne artykuły tego autora
Terapia fotodynamiczna wybawienie dla kobiet z chorobami sromu, w tym z nowotworem
Pan/ Pani życia i śmierci.
Sromowa rewolucja
Zanim ocenisz...
więcej artykułów >