Header photo

2019-05-23

Wstyd - cichy wróg kobiet

Często, gdy zaczynam poruszać temat chorób sromu czy zdrowia części intymnych, kobiety zaczynają ze mną rozmawiać przyciszonym głosem. Na moje pytanie, dlaczego tak robią, odpowiedź jest zazwyczaj taka sama- „bo to WSTYD, żeby rozmawiać o takich rzeczach głośno”; „bo o „tych rzeczach” nie należy rozmawiać w obecności mężczyzn, no bo to takie osobiste, bo to części intymne.”

Fakt, zaczynam rozmowę o częściach intymnych, ale nie są to części ciała, których należy się wstydzić.

Od wczesnych lat, gdy zaczynamy interesować się swoim ciałem, i z ciekawością dziecka wraz z rówieśnikami, czy to w przedszkolu, czy w grupce kolegów i koleżanek, zaglądamy co tam ukryte jest pod bielizną, dorośli mówią nam, że tak nie wolno, że to wstyd „tam” zaglądać. Strefa naszego ciała pomiędzy pępkiem a udami jest strefą „zakazaną”, „wstydliwą”, o której raczej się nie mówi. Nazewnictwo części intymnych kobiety jest albo o zabarwieniu infantylnym (pisia, dziurka, kwiatuszek itp.), albo o zabarwieniu erotycznym (cipka, szparka, itp.) lub nazwami kojarzącym się z medycyną (srom, wargi sromowe). Wszystkie te słowa większość z nas wypowiada ciszej, z lekkim zażenowaniem, starając się najczęściej używać określenia „no tam na dole”. Gdy na jakiś temat rozmawiamy ze wstydem, najczęściej nie wdajemy się w szczegóły i staramy się ten temat jak najszybciej zakończyć, aby stał się niebyłym tematem, żeby uczucie zażenowania, wstydu – dyskomfortu- minęło.

jest naszym ograniczeniem, gdy mamy jakikolwiek problem z naszymi częściami intymnymi, z naszym sromem, bo tak długo jak będziemy same wstydzić się naszych sromów, tak długo będziemy swoimi największymi wrogami. A dlaczego? Ponieważ poczucie wstydu nas blokuje, wtedy najczęściej ukrywamy problemy zdrowotne naszych części intymnych, staramy się o nich nie rozmawiać i je bagatelizować.

Nie namawiam nikogo do pisania w social mediach o własnych upławach, swędzeniu sromu, naroślach itp. Daleka jestem od tego, bo to nie jest miejsce na takie rozmowy. Ale jestem za tym, abyście w gronie swoich przyjaciółek, w towarzystwie córek, mam, cioć rozmawiały na tematy części intymnych, bo dzięki temu możecie sobie pomóc. Bo podczas takich rozmów, gdy wzbudzicie wśród siebie zaufanie, pozbędziecie się wstydu, staniecie się bardziej otwarte- możecie wtedy usłyszeć, że jedna z Was właśnie boryka się z poważnym problemem, a wizyta u lekarza jest dla niej najlepszym rozwiązaniem. Dodatkowo, podczas tych rozmów w gronie zaprzyjaźnionym, gdy pozbywamy się wstydu, uczymy się również rozmawiać i „trenujemy” rozmowę u lekarza. Ile z Was nawet u lekarza ginekologa odczuwa zażenowanie? Z doświadczenia wiem, że niestety wciąż bardzo wiele. Przez poczucie wstydu wielokrotnie coś nie dopowiemy, coś zapomnimy, żeby „mieć to już za sobą”. Może to być przyczyną złego rozpoznania choroby, a to znaczy, że same sobie robimy krzywdę.

Jeśli często będziemy myśleć o swoim ciele, zwłaszcza o częściach intymnych bardziej przyjaźnie, wtedy wstyd i zażenowanie mogą osłabnąć albo nawet zniknąć. Uczmy się mówić słowa „srom”, „łechtaczka”, „wargi sromowe”, „pochwa” jak o innych częściach naszego ciała, np. jak o „nosie”, „palcu”, „ustach”, „uchu”, „piersiach”. Zaprzyjaźnijmy się ze swoim ciałem, dbajmy o nie i nie traktujmy swoich części intymnych jako strefy zakazanej, bo absolutnie nią nie jest.

Miłego poznawania siebie i wygrywania ze wstydem.

Pliki do pobrania
Autor artykułu
Beata Izabela Pilarek

Beata Izabela Pilarek

Właścicielka i Redaktor Naczelna portalu jesteskobieta.pl

Beata Izabela Pilarek- Właścicielka i Redaktor Naczelna “Jesteś Kobietą.pl”, socjolog, mówca motywacyjny, ukończyła kurs Racjonalnej Terapii Zachowania, ale przede wszystkim kobieta, która “na własnej skórze” przekonała się jak trudno rozmawiać, znaleźć informacje na... czytaj więcej >

Inne artykuły tego autora
Zanim ocenisz...
Podsumowanie I Kampanii
Liszaj prosty przewlekły
DZIĘKUJĘ !
więcej artykułów >