Header photo

2019-12-12

Spisani na straty- starość.

    W dzisiejszych czasach spotykamy się z rosnącą liczba osób starszych, czyli rośnie wyższa średnią wieku niż dawniej. Te zmiany demograficzne nie mogą pozostawić nas obojętnymi na potrzeby seniorów. Zastanawiamy się w jaki sposób podnosić jakość życia osób w wieku podeszłym.

Gdy mówimy o wieku podeszłym, mamy przed oczami starsze osoby, przygarbione, mające trudności z poruszaniem się, najczęściej mamy obraz starszych Pań na ławeczce przed blokiem. Według czasopism osoby starsze to te, które ukończyły 60-65. rok życia. Ale ta granica jest bardzo umowna. Faktyczny proces starzenia się jest wieloaspektowy i mocno zindywidualizowany, nie sposób zatem wyznaczyć jednego momentu w życiu, w którym człowiek przestaje być „młody”, a zaczyna być „stary”. Sam okres późnej dorosłości dzieli się na etapy:

wczesna starość (60-74. r. ż.),

starość zaawansowana (75-89 r. ż.),

starość późna, zwana również długowiecznością (powyżej 90. r. ż).

    Słowo „stary” niejednokrotnie stygmatyzuje i powoduje u nas negatywne odczucia. Gdy myślimy o starości, myślimy również o schyłku życia, o braku naszej przydatności i o wyrzuceniu na margines w życiu społecznym, zwłaszcza w czasach kultu młodości. Psychologowie często mówią, piszą o tym aby aktywizować osoby starsze, naszych bliskich, seniorów. W publikacjach, reklamach widzimy piękne, uśmiechnięte osoby z przyprószonymi siwizną skroniami, w otoczeniu dzieci i wnucząt. Widzimy osoby 60 + na spacerach, podczas jazdy na rowerze, grających w szachy w parkach. I wszystko to wygląda idyllicznie w reklamach.  I w wielu akcjach społecznych to wszystko wygląda bardzo ładnie, pięknie, ale…

W czasach gdy na każdym kroku mówią nam o dbaniu o siebie, o medycynie estetycznej, kosmetykach odmładzających, opóźniających starzenie, o utrzymywaniu zdrowej kondycji i młodego wyglądu. Kiedy dbamy o swój stan umysłu, rozwijamy swoją wiedzę, co w dobie Internetu nie jest trudne, bo możemy skorzystać z wielu informacji, szkoleń. Kiedy cały czas mówią nam o zdrowiu, profilaktyce, potrzebie chodzenia do lekarza nagle… zderzamy się z rzeczywistością i ta piękna bajka, jakoby osoby starsze są tak samo ważne jak młodzi ludzie, staje się jedynie pobożnym życzeniem.

    Po publikacji artykuły na Onet.pl  https://kobieta.onet.pl/nowotwor-sromu-przeszlam-cztery-operacje-okaleczajace/s1sg6gh skontaktowało się ze mną bardzo dużo kobiet, co z jednej strony mnie cieszy, bo taki był cel, ale i smuci, bo okazuje się, że jest bardzo dużo do zrobienia. Dzwonią do mnie kobiety i młode (ale nie o nich dzisiaj będzie) ale i też starsze. I o tych Cudownych Kobietach dzisiaj chcę powiedzieć i to one mnie zainspirowały do napisania tych kilku słów.

Mam ten zaszczyt, że kontaktują się ze mną kobiety zupełnie mi obce, które uznały, że mogę im pomóc, bo są w trudnej sytuacji zdrowotnej.

    Opowiadając mi swoje, jak i bliskich im kobiet (mam, cioć, kuzynek, babć) historie, łączy je wiek. Wszystkie one są w tzw wieku starszym, czyli 60+. Mimo, że niektóre z nich wyglądają na młodsze, pesel zdradza ich tajemnicę wieku i wtedy zaczyna się coś potwornego. Tak, POTWORNEGO. Bo jak inaczej można nazwać opieszałość lekarzy, którzy mimo, że pacjentka cierpi, ma np. już zaawansowany nowotwór, lub liszaj twardzinowy, lub uporczywe swędzenie sromu są odsyłane np. do psychiatry, albo odmawia im się wykonania operacji, czy prowadzenia dalszego leczenia i proponowanie ośrodków opieki paliatywnej?! Gdzie kobieta nawet nie otrzymuje informacji jak może złagodzić objawy choroby, albo że może być skierowana do innego specjalisty, który będzie mógł pomóc? I dlaczego? Bo ma 60, 70, 80 lat.

    Nie potrafię tego zrozumieć zwłaszcza, że znam osobiście lekarzy, którzy mimo numerku w peselu pomagają i nie odbierają nadziei na życie bez bólu. Wiem, są ludzie i ludziska, tak jak i są Lekarze i „lekarze”.

Często zapominamy, że i my się kiedyś zestarzejemy, a wszelkie statystyki mówią, że będziemy żyć coraz dużej, jak również to, że choroby nie zostaną całkowicie usunięte. No tak dobrze, to nie będzie. Teraz jesteśmy w sile wieku, ale obok nas są nasze mamy, babcie, ciocie, które też chcą żyć bez bólu, w zdrowiu, a nawet jeśli spotka je jakaś choroba, to chcą żyć w komforcie i czuć się zaopiekowanie, zwłaszcza jeśli chodzi o wsparcie medycyny- lekarzy.

    I trochę prywaty…Moja Babcia, wspaniała, ciepła, mądra Kobieta, która ma 80 + , co jakiś czas ma problem ze zdrowiem. Od kilkudziesięciu lat walczy z astmą, bierze masę leków i niestety źle to wpływa na jej żołądek i przewód pokarmowy. Kilka lat temu bardzo cierpiała właśnie z powodów żołądkowych. Oczywiście spotkała się z opinią, że to ten wiek, że co pani chce, proszę spojrzeć w dowód. No cóż, moja Babcia może i ma w dowodzie trochę za dużo lat, ale jest upartą Kobietą i ma świadomość tego, że ma prawo do leczenia. ZAWSZE!!! Zmieniła lekarzy, aż trafiła na takiego, który jej pomógł, zrobił operację i moja Babcia może wciąż cieszyć się spacerkami ze swoimi koleżankami.

Bo pamiętajmy o tym, że ZAWSZE mamy prawo do leczenia, do powiedzenia „lekarzowi”, że nie zgadzamy się na spisanie nas na straty tylko dlatego, bo w rubryce „wiek” wpiszemy 60+. ZAWSZE mamy prawo do życia bez bólu i nikt nie może nam go odebrać, bo nie chce się przyznać do swojej niewiedzy.

I walczmy o swoje prawa, bo za kilka, kilkadziesiąt lat, to my możemy być na miejscu naszych mam,  ojców, babć, dziadków, cioć, wujków. Nie jesteśmy wiecznie młodzi ciałem.

Autor artykułu
Beata Pilarek

Beata Pilarek

Właścicielka i Redaktor Naczelna

Beata Pilarek- Właścicielka i Redaktor Naczelna “Jesteś Kobietą.pl”, socjolog, mówca motywacyjny, ukończyła kurs Racjonalnej Terapii Zachowania, ale przede wszystkim kobieta, która “na własnej skórze” przekonała się jak trudno rozmawiać, znaleźć informacje na temat... czytaj więcej >

Inne artykuły tego autora
PRP osocze bogatopłytkowe cz 2
Korporacja przyjazna pracownikom
PRP osocze bogatopłytkowe cz 1
Dlaczego nam tak trudno rozmawiać o sromie.
więcej artykułów >